Czego nie zabierać do akademika

Przeprowadzka do akademika to pierwszy moment, w którym przekonujesz się, że twoja szafa z domu nie mieści się w pokoju. Większość rzeczy, które pakujesz na zapas, ląduje pod łóżkiem, a potem wraca do domu przy okazji. Podpowiadam, czego nie brać, żeby nie tracić miejsca, pieniędzy i nerwów. Pokój w akademiku jest ciasny, a szafę dzielisz z drugą osobą. Każdy zbędny przedmiot to mniej miejsca na to, czego naprawdę używasz. Zanim zapakujesz walizkę, przejrzyj listę rzeczy, które lepiej zostawić w domu.
Rzeczy, na które nie ma miejsca
Zabierasz do akademika całą garderobę, bo nie wiesz, w co się ubrać? To błąd. W szafie dzielonej z drugą osobą miejsca jest tyle, że zmieścisz kilka par spodni, kilka koszulek i kurtkę. Reszta wyląduje na krześle albo pod łóżkiem. Największym błędem jest pakowanie wszystkich ubrań, które masz w domu. Weź to, czego używasz na co dzień, a resztę zostaw na wakacje. Buty – dwie pary na co dzień, jedna na wyjście. Więcej nie ma sensu, bo i tak w akademiku chodzisz w tym samym.
Garnki – komplet czterech sztuk to przepis na bałagan w kuchni. W akademickiej kuchni jest zwykle jeden palnik, więc jeden mały garnek i patelnia w zupełności wystarczą. Duże ozdoby, ramki, figurki – nie ma na nie miejsca na półce, a przy pierwszym sprzątaniu i tak je schowasz. Sprzęt sportowy, którego używasz raz w roku, lepiej trzymać w domu. Deska snowboardowa czy drugi rower tylko zagracają korytarz. Zastanów się, czy naprawdę będziesz z tego korzystać co tydzień. Jeśli nie, zostaw to rodzicom. Im mniej rzeczy przywieziesz, tym więcej miejsca będziesz mieć na to, czego faktycznie potrzebujesz.
Rzeczy, których zabrania regulamin
Regulamin akademika to dokument, który rzadko kto czyta przed wprowadzką. A szkoda, bo określa, czego nie możesz wnieść do pokoju. Najczęściej ograniczenia dotyczą własnych urządzeń grzewczych. Farelki, grzałki, promienniki – są zakazane ze względów przeciwpożarowych. Uczelnia boi się zwarcia, więc nawet mały grzejnik może skończyć się mandatem lub wyrzuceniem z akademika. Zanim kupisz coś do ogrzewania, sprawdź w regulaminie, czy wolno. W wielu budynkach dozwolone są tylko czajniki i żelazka z certyfikatem.
Zwierzeta – tu zasady bywają różne. Niektóre akademiki pozwalają na małe zwierzęta w klatkach, inne zakazują wszystkich. Regulamin konkretnej uczelni określa, czy możesz mieć chomika czy rybki. Nie zakładaj, że skoro kolega ma kota, to Ty też możesz. Każdy dom studencki ma własne zasady. Przed przeprowadzką wejdź na stronę uczelni i znajdź regulamin swojego budynku. Jeśli go nie ma, zadzwoń do recepcji. Lepiej zapytać, niż potem szukać nowego miejsca dla zwierzęcia.
Inne zakazy dotyczą palenia, używania otwartego ognia, a czasem nawet przechowywania roweru w pokoju. Lista jest długa, ale jedna zasada działa wszędzie: jeśli nie masz pewności, nie pakuj. Sprawdź przed wyjazdem, a oszczędzisz sobie nerwów.
Rzeczy, które kupisz taniej na miejscu
Pakując walizkę, łatwo wrzucić do niej cały zapas płynów do mycia naczyń, proszku do prania i papieru toaletowego. W domu jest taniej, myślisz. Ale wożenie tego przez pół Polski kosztuje czas i miejsce. Środki czystości kupisz w najbliższym supermarkecie za kilka złotych. Różnica w cenie między sklepem osiedlowym a twoim domowym nie pokryje kosztu transportu. Weź ze sobą tylko to, co wystarczy na pierwsze dwa dni, a resztę dokupisz na miejscu.
Wieszaki – w akademiku zwykle ich nie ma, ale kupisz je za grosze w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego. Nie ma sensu wieźć ich z domu, bo zajmują dużo miejsca w torbie. Podobnie drobne wyposażenie typu miski, kubki, sztućce. Jeden komplet wystarczy, a resztę dokupisz, gdy okaże się, że czegoś brakuje. Wiele rzeczy, które wydają Ci się niezbędne w domu, w akademiku okazują się zbędne. Lepiej przyjechać z minimalnym bagażem i uzupełniać go w miarę potrzeb. To też oszczędza pieniądze, bo nie kupujesz na zapas rzeczy, których potem nie używasz.
Pamiętaj, że w akademiku często organizowane są wymiany rzeczy między studentami. Ktoś się wyprowadza i zostawia wieszaki, półki czy nawet małą lodówkę. Warto zapytać na grupie facebookowej swojego roku, zanim cokolwiek kupisz.
Czego nie znajdziesz w regulaminie
Regulamin nie opisuje codzienności, która czeka Cię w akademiku. A to ona decyduje, czy będziesz się czuć komfortowo. Kuchnia bywa wspólna na piętro albo na sekcję, a najczęstszym źródłem konfliktów są zostawione brudne naczynia. Sam to przerabiałem – ktoś myje garnek, a potem zostawia go w zlewie na trzy dni. Umów się z sąsiadami od razu pierwszego dnia, kto i kiedy zmywa. To oszczędza nerwy i sprzątanie.
Sprzęt w akademiku znika i psuje się szybciej niż w domu. Czajnik, który działał na początku roku, po miesiącu może przestać grzać. Własny czajnik zwykle się zwraca, bo wiesz, że jest sprawny i nie zniknie. Zainwestuj w prosty model z wyłącznikiem – to wydatek, który zwróci się po pierwszym tygodniu.
Na korytarzu słychać wszystko, więc słuchawki są sprzętem pierwszej potrzeby, a nie luksusem. Nie licz na ciszę, nawet w nocy. Ktoś wraca z imprezy, ktoś gra w gry, ktoś rozmawia przez telefon. Słuchawki z redukcją hałasu to najlepsza inwestycja w akademiku. Sprawdź, czy Twoje wygłuszają, zanim zamkniesz się w pokoju.
Recepcja pilnuje regulaminu bardzo różnie. W jednym akademiku sprawdzają, czy nie masz grzałki, w drugim przymykają oko. To rzecz, której nie sprawdzisz przed wprowadzką. Dlatego lepiej nie ryzykować i nie wwozić rzeczy, które mogą być zakazane. Jeśli nie jesteś pewien, zapytaj w recepcji w dniu przyjazdu. Unikniesz problemów na starcie.
Pakowanie do akademika to wybór między tym, co chcesz mieć, a tym, co naprawdę jest Ci potrzebne. Im mniej zbędnych rzeczy, tym więcej miejsca i spokoju. A i tak przekonasz się, że większość rzeczy, które zostawiłeś w domu, nie jest Ci do niczego potrzebna.
